Formalne narodziny popkultury

Pop-art niejedno ma imię. Ten jeden z najpopularniejszych kierunków w sztuce XX wieku powstał niemal jednocześnie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Druga połowa lat pięćdziesiątych to czas rozwoju kultur fanowskich. Tytułowe „pop” odnosi się do angielskiego znaczenia tego słowa, nie odnoszącego się jedynie do określania popularności, ale wielu aspektów związanych z kulturą masową: reprodukcji, kiczu, żartu, dwuznaczności. Tego stylu nie ograniczały żadne akademickie konwenanse, wykorzystywał język reklamy, odwoływał się do współczesnego języka mediów, rodzącej się nowoczesnej technologii.

Pop na Wyspach
Za pierwsze i sztandarowe dzieło pop-artu uważa się pracę Brytyjczyka, Richarda Hamiltona, zatytułowaną „Co właściwie sprawia, że dzisiejsze mieszkania są tak odmienne, tak pociągające?”. Ten kolaż, czy raczej fotomontaż żartobliwie odnosi się do świata konsumpcji, reklamy i kreowania własnego wizerunku. W innych pracach plastyk odnosił się do kolorowych samochodów, wesołych pin-up girls czy… robotów. Inni artyści brytyjscy, którzy tworzyli w tym nurcie, to m.in. Eduardo Paolozzi, Peter Blake czy słynny portrecista David Hockney. Mimo wielu wspólnych wystaw, dzielonych zainteresowań, środowisko angielskie nigdy jednak nie stworzyło tak skonsolidowanego kręgu, jak pop-art w Stanach Zjednoczonych. A wszystko zaczęło się w Nowym Jorku.

Wydanie amerykańskie
Pierwszym przejawem amerykańskiego pop-artu stanowiły nowatorskie działania kompozytora Johna Cage’a oraz ekscentryczne, asamblażowe prace Roberta Rauschenberga oraz multiplikowane obrazy Jaspera Johnsa. Prawdziwym przełomem dla świata artystycznego okazały się ekspozycje zaskakujących rzeźb Claesa Oldenburga. Ten artysta szwedzkiego pochodzenia w 1962 roku zaszokował publiczność, kiedy podczas wystawy, którą zaaranżował jako sklep wielobranżowy, przedstawił obiekty w nadnaturalnych rozmiarach i o miękkich formach. Artysta przecierał szlaki dla nowego rodzaju sztuki – odnoszącej się do codziennego życia każdego obywatela, do humoru niepozbawionego krytyki społeczeństwa. Ten drugi aspekt pojawiał się również w dziełach jednego z najsłynniejszych artystów wszechczasów – Andy’ego Warhola. Ten celebryta i twórca zarazem bardzo wyraźnie stosował ironię i dystans, podważał wizje „american dream”. Pozornie błahe przedstawienia gwiazd, repliki znanych towarów, długie edycje kolorowych grafik zawierały w sobie ważne przemyślenia, analizę otaczających zjawisk. Warto pamiętać o tym, kiedy oglądamy jego słynne pudełka Brillo czy zwielokrotniony wizerunek Marylin Monroe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *